Akashi wpatrywał się w Murasakibarę w zdumieniu. Chciał podejść do Kuroko, lecz poczuł się dziwnie zmęczony. Nogi odmówiły mu posłuszeństwa, zaczął niebezpiecznie zbliżać się do ziemi. Ból rozsadzał jego głowę. Niestety, znalazł się już zbyt blisko błękitnowłosego, więc spadając, zahaczył o niego i oboje się wywalili. Zamknął oczy, chciał się rozpłynąć... Głowa strasznie go bolała. Nie mógł tego wytrzymać.
- Akachin?! - krzyknął Murasakibara, zaniepokojony, po czym podbiegł do dwójki leżącej na ziemi.
- Co się stało? - dodał po chwili.
- T-to nic… Po prostu… Głowa mnie boli… - mruknął czerwonowłosy, nie zdając sobie jeszcze sprawy, że leży na Kuroko.
Niebieskowłosy nie wiedział, jak zareagować. Do tego Murasakibara wygadał wszystko Akashiemu. Przecież wyraźnie mówił, że nie powinien na razie o niczym wiedzieć! Znowu jeśli by tego nie zrobił on sam pewnie nigdy by się na to nie odważył.
-A-akashi? Nie chce nic mówić, ale tak jakby mnie zgniatasz...-wydusił z siebie. A sądził, że nie zręczniej niż wcześniej już być nie może...
Seijuurou otworzył oczy, a pierwsze co zauważył, to czyjąś koszulę... Po chwili ją rozpoznał. To była koszula Kuroko. Nagle policzki Akashi'ego zapłonęły, a ten sturlał się na bok, po czym zakrył twarz dłońmi.
- Kuroko, nie zdążyłem Cię udusić, prawda? - powiedział cicho.
-N-nie...-odpowiedział drugi chłopak. Po chwili usiadł i popatrzył na Akashiego.
-Jesteś pewny, że to nic takiego?-zapytał nieco zmartwiony, a potem całkiem ucichł. Nie był nawet pewny co teraz czuję czerwonowłosy dowiadując się o tym wszystkim. Był prawie pewny, że to koniec utrzymywania ze sobą kontaktów. Pozostało mu tylko czekać.
Akashi w końcu w miarę się uspokoił i podniósł się do pozycji siedzącej. Spojrzał na Murasia, potem na Kuroko. Nie wiedział, co powiedzieć, a ból wciąż pulsował w jego głowie. Dotknął czoła i ze zdziwieniem zauważył, że jest cieplejsze niż zwykle... Chciał powiedzieć, że czuje się dobrze, że nic się nie stało, ale nie mógł z siebie wykrztusić kłamstwa.
- Ja... Nie wiem, po prostu... Chyba powinienem odpocząć... - mruknął w końcu.
Kuroko spojrzał na Akashiego, a następnie na niebo na którym zaczęły pojawiać się pierwsze gwiazdy.-Myślę, że powinniśmy już wracać...-powiedział i spojrzał znów w stronę czerwonowłosego. "Przecież nie może wracać w takim stanie sam...Co jak znów upadnie po drodze?" pomyślał po czym spojrzał na Murasakibare porozumiewawczo.
-No wiesz, a jak się znowu przewrócisz, to nie będzie zbyt fajnie gdy wokół będą tylko obcy ludzie... - powiedział po czym spojrzał na Kuroko
-A może pójdziemy do kogoś kto mieszka najbliżej... - odparł ledwo widzialny chłopak
-Myślę, że to dobry pomysł - odpowiedział ,,tytan''
Akashi spojrzał na Murasia, potem na Kuroko.
-Mi się wydaje, czy to Kuroko mieszka najbliżej...? - powiedział niepewnie. Przez ten ból głowy nie mógł się skupić, a tym bardziej przypomnieć sobie, kto gdzie mieszka.
Dopiero po chwili chłopak uświadomił sobie, że to iż mieszka najbliżej było prawdą. Przynajmniej tak mu się zdawało.
-No tak...Mieszkam nie daleko parku. Więc idziemy do mnie?-spytał. Miał nadzieje, iż przez to że był to jego pomysł Akashi nie pomyśli, że robi to celowo.
Czerwonowłosy spróbował wstać, ale było to błędem. Już po chwili się zachwiał, tak, że Muraś i Kuroko musieli go złapać, zanim walnął o ziemię.
- No... Tylko jak ja mam tam dojść? Przecież nawet ustać nie mogę... A co dopiero iść
Niebiesko włosy zastanowił się chwilę. Rzeczywiście był to problem.
-Hmm...Widzę tylko jedyne wyjście...-powiedział patrząc na Murasia.
Popatrzył się na czerwonowłosego po czym wziął go "na barana" i zaczął iść w stronę domu Kuroko. Minęło pół godziny zanim doszli do domu błękitnowłosego i o dziwo ludzie się dziwnie nie patrzyli na nich dziwnie.
"Gdybym nie czuł się źle, to pewnie bym wołał coś w stylu wio, koniku! ...", myślał Akashi, z trudem powstrzymując śmiech, ale kiedy ból przeszył jego głowę, powrócił zły nastrój. Nagle Murasakibara stanął.
- Jesteśmy na miejscu? - spytał czerwonowłosy.
-Mhm...Tak to tu.-potwierdził Kuroko wyciągając klucze. Następnie otworzył nimi drzwi. Muraś zdjął Akashiego z siebie i pomógł wejść mu do środka. Jego mieszkanie nie było ani duże ani małe. Po prostu w sam raz. Przynajmniej dla niego. Po chwili szczekaniem powitał ich pies niebieskowłosego. Ten jednak pokazał tylko jeden gest ręką, a pupil ucichł.
Akashi rozejrzał się. "Mały ten dom...", przemknęło mu przez głowę, ale szybko odrzucił tę myśl. Cóż, tak to jest, jak się jest z bogatej rodziny. Nagle usłyszał szczekanie, które po chwili ucichło. Spojrzał w stronę, z której dochodził głos. Niedaleko stał pies. Pies. Akashi nienawidzi psów. Zwierzę podeszło do czerwonowłosego, który przykucnął, i pacnęło go łapą w twarz. Chłopak spojrzał na niego nienawistnym spojrzeniem. Pies zaszczekał, na to Akashi zaczął warczeć, niczym kot, a Murasakibara i Kuroko patrzyli na niego jak na wariata. Mimo to, kłótnia pomiędzy człowiekiem i zwierzęciem trwała kłótnia
Chłopacy obserwowali Akashiego i Tetsu 2.
"No tak przecież on nienawidzi psów...Zresztą z wzajemnością." przypomniał sobie Kuroko.
-Akashi może zostaw już mojego psa w spokoju?-spytał w końcu. Naprawdę nie wiedział, jak można nie lubieć psów.
Czerwonowłosy niechętnie wstał i spojrzał na Kuroko.
- Ale to on zaczął! - burknął. Chwiejąc się ruszył w stronę kuchni, mrucząc pod nosem "jak można lubić psy? One są takie wkurzające. Nie to co koty. Koty są takie słodkie..."
Kuroko poszedł za Akashim.
-Może na dobry początek w ogóle zadzwonisz czemu nie wracasz do domu?-zaproponował. Był pewien, że możliwe było by nawet wynajęcie najlepszych agentów czy detektywów by znaleźć jego przyjaciela...No ale w końcu jego rodzina ma na to wszystko pieniądze. Przywileje bycia bogatym.
-Od dłuższego czasu mieszkam sam - odparł krótko i cudem wszedł do kuchni. Znowu poczuł nagłe zmęczenie, prawie upadł, ale Kuroko go przytrzymał.
- ... Dzięki. Ej, możesz mnie zaprowadzić do jakiejś kanapy? Bo pewnie dobrze by mi zrobiło, gdybym się położył i trochę wypoczął...
-Tak jasne.-odpowiedział Kuroko po czym zaprowadził Akashiego do salonu. Jako iż był tam już jego pies chłopak tylko pstryknął i wskazał na drzwi. Pupil spokojnie wyszedł mierząc wzrokiem czerwonowłosego. Przez ten rok udało wytresować się go na tyle dobrze, że Kuroko posługiwał się po prostu znakami, a on dobrze wiedział co robić. Pomógł Akashiemu usiąść na kanapie.
-Jakbyś czegoś potrzebował to wołaj.-powiedział po czym wyszedł. Naprawdę martwił się o chłopaka. Niby to zwykły ból głowy, ale kto wie. Wchodząc do kuchni zobaczył Murasia rozglądającego się po półkach.
-Co ty robisz?-spytał cicho jednak śmiejąc się bo świetnie znał odpowiedź.
-Szukam słodyczy... A co mogę robić... - odpowiedział po czym poszedł do salonu i usiadł na kanapie, obok Akashiego. Zaczął rozmawiać z imperatorookim o kotach, gdy Kuroko robił coś w kuchni.
Niebieskowłosy postanowił posprzątać trochę na półkach w kuchni. W końcu trzeba kiedyś to zrobić, a skoro teraz sobie o tym przypomniał wolał zrobić to od razu. Jednak gdy tylko patrzył na półki przypominał sobie odpowiedź Murasia i zaczynał się cicho śmiać.
"Nic, a nic się nie zmienił. Lepiej na noc założę na lodówkę jakąś klamkę." pomyślał.
Pies błękitnowłosego przyszedł gdy rozmawialiśmy i chyba wyczuł że o kotach bo zaczął szczekać. Fioletowowłosy nie zareagował ale chłopak z fetyszem nożyczek zaczął się kłócić choć najpierw ignorował głośnego psa.
Akashi, jak to on, zaczął warczeć. Najpierw cicho, ale potem głośniej. Miał ochotę skoczyć na psa i go podrapać, ale kotem nie był, oraz nie miał pazurów. Zamilknął na chwilę, więc pies zaczął głośniej szczekać. Wreszcie fuknął, tak głośno, że pies się przestraszył i uciekł z pokoju. Nagle usłyszeli huk, najwyraźniej Kuroko potknął się o biegnącego psa i się wywalił. Po chwili do pokoju wszedł lekko wkurzony błękitnowłosy
-Mogę wiedzieć dlaczego mój pies biegł przed siebie wystraszony?-powiedział dalej podenerwowany patrząc na Akashiego. Kuroko był cierpliwy jednak i to z czasem się kończyło.
Czerwonowłosy już chciał się wytłumaczyć, lecz nagle zauważył, że nie może nic z siebie wydusić. Świat zaczął wirować, ból głowy wrócił ze zdwojoną mocą. Po chwili leżał na kanapie nieprzytomny.
Murasakibara był łazience żeby obmyć twarz zimną wodą gdy usłyszał krzyk Krzyk Kuroko. Szybko wytarł twarz i pobiegł do salonu. Ujrzał nieprzytomnego Akashiego. Cały się zaczerwienił i znowu pobiegł do łazienki.Ale Kuroko zdążył go zauważyć i ostatnim co zobaczył fioletowowłosy na jego twarzy to było rozbawienie zmieszane ze zdziwieniem.
Po chwili jednak chłopak opanował się. Popatrzył na nieprzytomnego Akashiego i westchnął.
-No i co mam zrobić?-spytał sam siebie. Potem do pokoju znów wszedł Murasakibara.
-Cóż...W takim razie szykuje się ciekawa noc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz