sobota, 17 maja 2014

Rozdział 4

Gdy Kuroko wyszedł z psem fioletowofuterkowy nagle zeskoczył z kanapy i wybiegł na dwór i przyłączył się do grupki tych samych kotów co wcześniej.
 Czerwonowłosy jako pierwszy zauważył nieobecność ich kompana/kota. Zaniepokojony pobiegł po Kuroko i spytał się go, czy widział gdzieś Murasakibarę. Niestety okazało się, że nie, więc szybko ubrali buty i wybiegli z domu.
Rozglądali się uważnie po okolicy, jednak na marne. Nigdy nie mogli znaleźć Murasia.-Myślisz, że coś mu się stało?-spytał zmartwiony. W końcu jako mały kotek ich przyjaciel był bezbronny. Spojrzał na niebo na którym zaczęły pojawiać się ciemne chmury. Niebieskowłosy postanowił jednak jedno: Nieważne czy będzie padało czy nie. Muszą jak najszybciej znaleźć Murasia! 
Akashi nie odpowiedział. Tak, Murasakibarze mogło się coś stać - co prawda to prawda - ale czuł, że gdyby to powiedział, mógłby zasmucić błękitnowłosego. Właśnie chciał podbiec do chłopaka, kiedy poczuł pustkę pod stopą. Zdążył spojrzeć w dół i zauważyć dziurę w chodniku, ale kiedy chciał się wesprzeć rękami, te odmówiły mu posłuszeństwa. Niebezpiecznie zbliżał się ku ziemi.
Chłopak spojrzał na swojego towarzysza. Tak naprawdę chciał go pospieszyć jednak zobaczył, że ten upada.
-Akashi!-krzyknął tylko szybko i złapał go za rękę przyciągając do siebie. W tym samym momencie z nieba zaczęły spadać krople deszczu, które szybko zmieniły się w ulewę moczące jego włosy i ubrania.

Akashi schował twarz w dłoniach, próbując się uspokoić. "Za każdym razem, kiedy ktoś się złapie, masz zamiar się rumienić?!", skarcił sam siebie w myślach. Po chwili poczuł, że rumieniec znika, więc oderwał dłonie od twarzy i spojrzał na Kuroko, który stał do niego tyłem. Czerwonowłosy dotknął swojej czupryny i dopiero teraz zauważył, że pada deszcz, a jego fryzura oklapła. 
- Emm... To co, szukamy dalej? - mruknął. Kuroko najwyraźniej go nie usłyszał, więc Akashi ściągnął mu kaptur i powtórzył to, co przed chwilą powiedział, tylko głośniej.
Czerwonowłosy wyrwał Kuroko z zamyślenia. 
-Tak chodźmy.-powiedział gdy już się uspokoił i znów założył kaptur.
-Lepiej żebyśmy szybko go znaleźli...-dodał patrząc na coraz ciemniejsze niebo. Spojrzał na Akashiego po czym ruszyli dalej. Szli w kompletnej ciszy, aż do momentu gdy ochlapał ich przejeżdżający przez kałuże samochód.
-My to mamy szczęście.-powiedział lekko śmiejąc się pomimo że był zły.
- Cóż... - zaczął czerwonowłosy, ale coś przykuło jego uwagę. Zauważył, że byli w tym samym miejscu, gdzie znaleźli Murasakibarę-kota. Żeby było jeszcze śmieszniej, niedaleko leżał jakiś chłopak. Akashi od razu go rozpoznał - między innymi przez kolor włosów. Złapał rękaw bluzy Kuroko i pobiegł w stronę nieprzytomnego chłopaka.
Kuroko wpatrywał się zdziwiony z fioletowowłosego.
"Oby to się już nie powtarzało." pomyślał. Po chwili Murasakibara obudził się.
-Muraś! Co się stało!?-zapytał może trochę głośniej niż chciał, ale jak najszybciej chciał wiedzieć o co w tym wszystkim chodzi.
-Nie wiem... ostatnie co pamiętam to jak byłem tu z kotami i tam stał posąg kota... - wskazał w miejsce gdzie jeszcze przed chwilą stał srebrno-złoty kot. Pomasował się po głowie i nagle wyczuł coś dziwnego. To były uszy. Uszy kota. Wziął telefon i przejrzał się w ekranie. Od razu sprawdził godzinę. Zdziwił się że było tak późno skoro jeszcze przed chwilą (a przynajmniej z tego co pamiętał) było przed południem.
- Czemu nagle zrobiło się tak późno? - spytał zdezorientowany.
-Nagle? Szukamy Cię chyba ponad godzinę. No, ale już nieważne. Najważniejsze jest to, że się znalazłeś.-stwierdził chłopak i uśmiechnął się. 
-To co...Chcecie iść znów do mnie?-spytał.
Czerwonowłosy pokręcił głową, po czym spojrzał na Kuroko.
- Tym razem najbliżej jest mój dom, więc pójdę do siebie. Może wstąpicie do mnie na chwilę? - powiedział.
-Jeśli nie masz nic przeciwko.-odpowiedział niebieskowłosy. Rzeczywiście cały przemoczony nie miał ochoty na długą podróż powrotną do swojego domu, podczas której zmoknął by jeszcze bardziej. Spojrzał na Murasakibarę oczekując odpowiedzi. W końcu bycie tylko i wyłącznie z Akashim w jego domu byłoby dość niezręczne, a przynajmniej tak sądził.
Gdy już byli w domu Akashiego (który oczywiście był 3 sekundy drogi od tajemnieczego miejsca przemiany xD) Fioletowowłosy zapytał co się działo od południa, a jak już wszystko usłyszał to znowu dotknął uszu (kota!!!!!) nie wiedząc co powiedzieć.
-Napra
wdę nie wiecie jak zmieniłem się.w kota? - zapytał wiadomo-kto - i czemu zostały mi kocie uszy? Nie żebym narzekał ale ludzie mogą na mnie dziwnie patrzeć - powiedział, po czym wyjął poki.
- A czemu nie został też ogon? Znaczy... emmm... - przestał bo zauważył że para się na niego dziwnie patrzy i ... rumieni.

piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział 3

Czerwonowłosy obudził się i ze zdziwieniem zauważył, że nie jest w swoim pokoju. Przez chwilę zastanawiał się, co się stało, aż w końcu przypomniał sobie wczorajszy wieczór. Schował twarz w dłoniach i zaczął zastanawiać się, czy Murasakibara również został na noc u Kuroko. Nagle usłyszał kroki, a do pokoju wszedł błękitnowłosy.
- Wreszcie się obudziłeś... - powiedział i spojrzał na Akashi'ego, jakby obawiał się, że ten nagle zemdleje. Czerwonowłosy powoli wstał, po czym niepewnie zaczął iść w stronę Kuroko. W końcu stanął i obrzucił go wzrokiem.
- Co jest z twoją fryzurą? Jest taka... dziwna - uniósł błękitny kosmyk i przyjrzał się mu.

-A no tak...Gdy wstaję moje włosy są "trochę" rozczochrane...-wytłumaczył Kuroko i spojrzał na Akashiego który próbował powstrzymać się od śmiechu. Westchnął cicho.
-Tak właściwie jak się czujesz? Już Ci lepiej?-zapytał zmartwiony, jednak nie na tyle by zabrzmiało to dziwnie. Miał tylko nadzieję, że czerwonowłosy nie pamięta szczegółowo zdarzeń z wczoraj...Zwłaszcza momentu w którym dowiedział się o zauroczeniu chłopaka.

- Wciąż boli, ale już mniej - mruknął czerwonowłosy, odruchowo dotykając czoła. Po chwili usłyszał czyjeś kroki i rozległo się ciche mruczenie "no gdzie on to trzyma~? Jestem głooodny~". Akashi od razu poznał ten głos. Spojrzał na błękitnowłosego i powoli wyszedł z pokoju, kierując się w stronę kuchni. Kiedy znalazł się na miejscu, okazało się, że się nie mylił - Murasakibara również został u Kuroko.
- ... Grzebiesz mu po szafkach? - spytał, spoglądając na Murasakibarę oskarżycielsko, lecz po chwili cicho się roześmiał.

-No co? - odparł - idę do sklepu, zaraz wrócę - powiedział po czym wyszedł. W drodze po słodycze zauważył kilka kotów. Bez wahania do nich podszedł. Po jakimś czasie zauważył że szedł za kotami i jest w jakimś mało uczęszczanym miejscu, można powiedzieć pustkowiu. Nagle zobaczył posąg kota przy którym były inne koty. Nie pamiętał co się działo przez jakiś czas dopóki Kuroko i Akashi go nie znaleźli. Był w zupełnie innym miejscu bez tego co pamiętał. Nie było nawet kotów.
 ~wcześniej~
Akashi siedział w kuchni przez długi czas, spoglądając na zegar z coraz większym niepokojem. Do pokoju wszedł błękitnowłosy i spojrzał na Akashi'ego pytająco.
- Murasakibara wciąż nie wrócił... - wytłumaczył czerwonowłosy i spojrzał na Kuroko. 
- Może... Może powinniśmy go poszukać? - mruknął Kuroko, a Akashi skinął głową.
- Dobry pomysł... - szybko się zebrali i wyszli z domu. Chodzili po okolicy ale nigdzie nie mogli znaleźć Murasakibary. Minęło pół godziny i nic. Nagle coś fioletowego mignęło przed oczami Akashi'ego. Spojrzał w tamtą stronę i zobaczył Murasakibarę. Lecz wygląd chłopaka naprawdę go zdziwił...

 Fioletowowłosy spojrzał na chłopaków, ale dziwnie się czuł bo musiał wysoko podnieść głowę żeby ich zobaczyć, a nie tak jak zawsze, z góry. Mówił do nich ale zdawało mu się, nie wręcz był pewien, że go nie rozumieją. Po chwili czerwonowłosy zrobił taki ruch jak zwykle do kota gdy chce się go wziąć na ręce. I wtedy zaczął rozumieć co się stało. Obejrzał siebie i tak jak podejrzewał miał ogon, łapy i futro. Ale najdziwniejsze było to że miał swoje włosy jak u człowieka. To musi dziwnie wyglądać - pomyślał, po czym wskoczył na ręce Akashiego i zasnął.
 -Zaraz....Czy to jest...-spytał sam siebie przyglądając się zwierzęciu. Widząc włosy kota i kolor jego futra był pewien. Popatrzył na Akashiego by zobaczyć czy nie tylko on rozumie, że ten kotek to Murasakibara.
-Jak cudem?-powiedział cicho.

 - Hmm... Dziwne... - mruknął Akashi i spojrzał na Kuroko. Błękitnowłosy wpatrywał się w Murasakibarę-kota, nie kryjąc zdumienia. Akashi podszedł do Kuroko, trzymając w rękach fioletowego kota.
- Wracamy do Ciebie? - spytał, a Kuroko skinął głową. Powoli ruszyli w stronę domu błękitnowłosego, a Akashi zdawał się być w naprawdę dobrym nastroju. Pogłaskał Murasakibarę-kota za uchem i od razu spytał
- To naprawdę jest dla kota przyjemne? - czerwonowłosy, słysząc mruczenie fioletowego kota, uznał, że tak.

Docierając pod drzwi swojego domu Kuroko znów je otworzył. Jego pies był zamknięty w innym pokoju więc nie przywitał ich od razu.
-No i co my mamy z nim zrobić?-spytał dalej lekko zdziwiony chłopak. 

Akashi wszedł do domu, zdjął buty i poszedł do salonu. Tam położył Murasakibarę na fotelu i usiadł na kanapie, wpatrując się w kota. Kuroko wszedł do pomieszczenia, spoglądając to na Akashi'ego, to na fioletowego kota. 
Po chwili westchnął cicho.
-Dalej nie pojmuje jak to możliwe.-powiedział chwilę zastanawiając się. 
-Gdyby chociaż mógł mówić powiedziałby co się stało, a wtedy o wiele łatwiej by było dojść do tego jak to odkręcić.-stwierdził przyglądając się dalej Murasakibarze. Po chwili do pokoju wbiegł pies Kuroko choć był on pewny, że zamknął go w innym pokoju. Najpierw zwierzę przyglądało się kotu, a potem zaczęło szczekać. Kuroko gwizdnął na psa ten jednak zamiast posłuchać zaczął gonić Murasakibarę po całym pomieszczeniu.

Jestem zbyt zmęczony, a jednocześnie przepełniony energią.(bo kot xD) żeby się gonić - pomyślał po czym wskoczył na kanapę. Jak to kot zaczął mruczeć, a zaraz potem zasnął.
Pies wreszcie przestał ganiać za Murasakibarą, więc, no a jakże by inaczej, spojrzał na Akashi'ego. Po chwili ich nienawistne spojrzenia spotkały się i Nigou zaczął szczekać. Czerwonowłosy odwarknął mu tak, że ten, przestraszony, uciekł pod nogi Kuroko.
- Tetsuya, twój pies podobno miał być zamknięty w jakimś pokoju... - mruknął Akashi, patrząc na błękitnowłosego.

-No bo...Tak właściwie tak miało być.-powiedział lekko zawstydzony po czym wziął psa na ręce i wyszedł z nim z pokoju. 
-Sama z tobą problemy.-westchnął cicho, ale z uśmiechem, ponieważ nawet jeśli jest tak bardzo kłopotliwy za żadne skarby by go nie oddał.


czwartek, 10 kwietnia 2014

Rozdział 2

Akashi wpatrywał się w Murasakibarę w zdumieniu. Chciał podejść do Kuroko, lecz poczuł się dziwnie zmęczony. Nogi odmówiły mu posłuszeństwa, zaczął niebezpiecznie zbliżać się do ziemi. Ból rozsadzał jego głowę. Niestety, znalazł się już zbyt blisko błękitnowłosego, więc spadając, zahaczył o niego i oboje się wywalili. Zamknął oczy, chciał się rozpłynąć... Głowa strasznie go bolała. Nie mógł tego wytrzymać. 
- Akachin?! - krzyknął Murasakibara, zaniepokojony, po czym podbiegł do dwójki leżącej na ziemi.
- Co się stało? - dodał po chwili.
- T-to nic… Po prostu… Głowa mnie boli… - mruknął czerwonowłosy, nie zdając sobie jeszcze sprawy, że leży na Kuroko.
Niebieskowłosy nie wiedział, jak zareagować. Do tego Murasakibara wygadał wszystko Akashiemu. Przecież wyraźnie mówił, że nie powinien na razie o niczym wiedzieć! Znowu jeśli by tego nie zrobił on sam pewnie nigdy by się na to nie odważył.
-A-akashi? Nie chce nic mówić, ale tak jakby mnie zgniatasz...-wydusił z siebie. A sądził, że nie zręczniej niż wcześniej już być nie może...
Seijuurou otworzył oczy, a pierwsze co zauważył, to czyjąś koszulę... Po chwili ją rozpoznał. To była koszula Kuroko. Nagle policzki Akashi'ego zapłonęły, a ten sturlał się na bok, po czym zakrył twarz dłońmi.
- Kuroko, nie zdążyłem Cię udusić, prawda? - powiedział cicho.
-N-nie...-odpowiedział drugi chłopak. Po chwili usiadł i popatrzył na Akashiego. 
-Jesteś pewny, że to nic takiego?-zapytał nieco zmartwiony, a potem całkiem ucichł. Nie był nawet pewny co teraz czuję czerwonowłosy dowiadując się o tym wszystkim. Był prawie pewny, że to koniec utrzymywania ze sobą kontaktów. Pozostało mu tylko czekać. 
Akashi w końcu w miarę się uspokoił i podniósł się do pozycji siedzącej. Spojrzał na Murasia, potem na Kuroko. Nie wiedział, co powiedzieć, a ból wciąż pulsował w jego głowie. Dotknął czoła i ze zdziwieniem zauważył, że jest cieplejsze niż zwykle... Chciał powiedzieć, że czuje się dobrze, że nic się nie stało, ale nie mógł z siebie wykrztusić kłamstwa.
- Ja... Nie wiem, po prostu... Chyba powinienem odpocząć... - mruknął w końcu. 
Kuroko spojrzał na Akashiego, a następnie na niebo na którym zaczęły pojawiać się pierwsze gwiazdy.-Myślę, że powinniśmy już wracać...-powiedział i spojrzał znów w stronę czerwonowłosego. "Przecież nie może wracać w takim stanie sam...Co jak znów upadnie po drodze?" pomyślał po czym spojrzał na Murasakibare porozumiewawczo.
-No wiesz, a jak się znowu przewrócisz, to nie będzie zbyt fajnie gdy wokół będą tylko obcy ludzie... - powiedział po czym spojrzał na Kuroko
-A może pójdziemy do kogoś kto mieszka najbliżej... - odparł ledwo widzialny chłopak
-Myślę, że to dobry pomysł - odpowiedział ,,tytan''
Akashi spojrzał na Murasia, potem na Kuroko. 
-Mi się wydaje, czy to Kuroko mieszka najbliżej...? - powiedział niepewnie. Przez ten ból głowy nie mógł się skupić, a tym bardziej przypomnieć sobie, kto gdzie mieszka.
Dopiero po chwili chłopak uświadomił sobie, że to iż mieszka najbliżej było prawdą. Przynajmniej tak mu się zdawało.
-No tak...Mieszkam nie daleko parku. Więc idziemy do mnie?-spytał. Miał nadzieje, iż przez to że był to jego pomysł Akashi nie pomyśli, że robi to celowo.
Czerwonowłosy spróbował wstać, ale było to błędem. Już po chwili się zachwiał, tak, że Muraś i Kuroko musieli go złapać, zanim walnął o ziemię. 
- No... Tylko jak ja mam tam dojść? Przecież nawet ustać nie mogę... A co dopiero iść 
Niebiesko włosy zastanowił się chwilę. Rzeczywiście był to problem.
-Hmm...Widzę tylko jedyne wyjście...-powiedział patrząc na Murasia.
Popatrzył się na czerwonowłosego po czym wziął go "na barana" i zaczął iść w stronę domu Kuroko. Minęło pół godziny zanim doszli do domu błękitnowłosego i o dziwo ludzie się dziwnie nie patrzyli na nich dziwnie.
"Gdybym nie czuł się źle, to pewnie bym wołał coś w stylu wio, koniku! ...", myślał Akashi, z trudem powstrzymując śmiech, ale kiedy ból przeszył jego głowę, powrócił zły nastrój. Nagle Murasakibara stanął.
- Jesteśmy na miejscu? - spytał czerwonowłosy.
-Mhm...Tak to tu.-potwierdził Kuroko wyciągając klucze. Następnie otworzył nimi drzwi. Muraś zdjął Akashiego z siebie i pomógł wejść mu do środka. Jego mieszkanie nie było ani duże ani małe. Po prostu w sam raz. Przynajmniej dla niego. Po chwili szczekaniem powitał ich pies niebieskowłosego. Ten jednak pokazał tylko jeden gest ręką, a pupil ucichł. 
Akashi rozejrzał się. "Mały ten dom...", przemknęło mu przez głowę, ale szybko odrzucił tę myśl. Cóż, tak to jest, jak się jest z bogatej rodziny. Nagle usłyszał szczekanie, które po chwili ucichło. Spojrzał w stronę, z której dochodził głos. Niedaleko stał pies. Pies. Akashi nienawidzi psów. Zwierzę podeszło do czerwonowłosego, który przykucnął, i pacnęło go łapą w twarz. Chłopak spojrzał na niego nienawistnym spojrzeniem. Pies zaszczekał, na to Akashi zaczął warczeć, niczym kot, a Murasakibara i Kuroko patrzyli na niego jak na wariata. Mimo to, kłótnia pomiędzy człowiekiem i zwierzęciem trwała kłótnia
Chłopacy obserwowali Akashiego i Tetsu 2.
"No tak przecież on nienawidzi psów...Zresztą z wzajemnością." przypomniał sobie Kuroko.
-Akashi może zostaw już mojego psa w spokoju?-spytał w końcu. Naprawdę nie wiedział, jak można nie lubieć psów.
Czerwonowłosy niechętnie wstał i spojrzał na Kuroko.
- Ale to on zaczął! - burknął. Chwiejąc się ruszył w stronę kuchni, mrucząc pod nosem "jak można lubić psy? One są takie wkurzające. Nie to co koty. Koty są takie słodkie..."
 Kuroko poszedł za Akashim. 
-Może na dobry początek w ogóle zadzwonisz czemu nie wracasz do domu?-zaproponował. Był pewien, że możliwe było by nawet wynajęcie najlepszych agentów czy detektywów by znaleźć jego przyjaciela...No ale w końcu jego rodzina ma na to wszystko pieniądze. Przywileje bycia bogatym.
-Od dłuższego czasu mieszkam sam - odparł krótko i cudem wszedł do kuchni. Znowu poczuł nagłe zmęczenie, prawie upadł, ale Kuroko go przytrzymał.
- ... Dzięki. Ej, możesz mnie zaprowadzić do jakiejś kanapy? Bo pewnie dobrze by mi zrobiło, gdybym się położył i trochę wypoczął...
-Tak jasne.-odpowiedział Kuroko po czym zaprowadził Akashiego do salonu. Jako iż był tam już jego pies chłopak tylko pstryknął i wskazał na drzwi. Pupil spokojnie wyszedł mierząc wzrokiem czerwonowłosego. Przez ten rok udało wytresować się go na tyle dobrze, że Kuroko posługiwał się po prostu znakami, a on dobrze wiedział co robić. Pomógł Akashiemu usiąść na kanapie.
-Jakbyś czegoś potrzebował to wołaj.-powiedział po czym wyszedł. Naprawdę martwił się o chłopaka. Niby to zwykły ból głowy, ale kto wie. Wchodząc do kuchni zobaczył Murasia rozglądającego się po półkach. 
-Co ty robisz?-spytał cicho jednak śmiejąc się bo świetnie znał odpowiedź. 
-Szukam słodyczy... A co mogę robić... - odpowiedział po czym poszedł do salonu i usiadł na kanapie, obok Akashiego. Zaczął rozmawiać z imperatorookim o kotach, gdy Kuroko robił coś w kuchni. 
Niebieskowłosy postanowił posprzątać trochę na półkach w kuchni. W końcu trzeba kiedyś to zrobić, a skoro teraz sobie o tym przypomniał wolał zrobić to od razu. Jednak gdy tylko patrzył na półki przypominał sobie odpowiedź Murasia i zaczynał się cicho śmiać.
"Nic, a nic się nie zmienił. Lepiej na noc założę na lodówkę jakąś klamkę." pomyślał.
Pies błękitnowłosego przyszedł gdy rozmawialiśmy i chyba wyczuł że o kotach bo zaczął szczekać. Fioletowowłosy nie zareagował ale chłopak z fetyszem nożyczek zaczął się kłócić choć najpierw ignorował głośnego psa. 
Akashi, jak to on, zaczął warczeć. Najpierw cicho, ale potem głośniej. Miał ochotę skoczyć na psa i go podrapać, ale kotem nie był, oraz nie miał pazurów. Zamilknął na chwilę, więc pies zaczął głośniej szczekać. Wreszcie fuknął, tak głośno, że pies się przestraszył i uciekł z pokoju. Nagle usłyszeli huk, najwyraźniej Kuroko potknął się o biegnącego psa i się wywalił. Po chwili do pokoju wszedł lekko wkurzony błękitnowłosy
-Mogę wiedzieć dlaczego mój pies biegł przed siebie wystraszony?-powiedział dalej podenerwowany patrząc na Akashiego. Kuroko był cierpliwy jednak i to z czasem się kończyło.
Czerwonowłosy już chciał się wytłumaczyć, lecz nagle zauważył, że nie może nic z siebie wydusić. Świat zaczął wirować, ból głowy wrócił ze zdwojoną mocą. Po chwili leżał na kanapie nieprzytomny.
Murasakibara był łazience żeby obmyć twarz zimną wodą  gdy usłyszał krzyk Krzyk Kuroko. Szybko wytarł twarz i pobiegł do salonu. Ujrzał nieprzytomnego Akashiego. Cały się zaczerwienił i znowu pobiegł do łazienki.Ale Kuroko zdążył go zauważyć i ostatnim co zobaczył fioletowowłosy na jego twarzy to było rozbawienie zmieszane ze zdziwieniem.
Po chwili jednak chłopak opanował się. Popatrzył na nieprzytomnego Akashiego i westchnął.
-No i co mam zrobić?-spytał sam siebie. Potem do pokoju znów wszedł Murasakibara. 
-Cóż...W takim razie szykuje się ciekawa noc. 

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział 1

Kuroko podniósł swój wzrok na tyle wysoko aby widzieć twarz osoby na którą był zmuszony tyle czekać.
- Akashi znów się spóźniłeś -westchnął cicho, ale na jego twarzy i tak pojawił się mały uśmiech. W końcu tak dawno się nie widzieli. Teraz sam jego widok sprawiał, iż błękitnowłosy był zadowolony.
- Tęskniłem za tobą -dodał szybko.
- Ja za tobą też - zaśmiał się cicho i pstryknął chłopaka w nos. Myślał, że Kuroko urósł choć trochę przez ten rok, ale jednak to się nie zmieniło. Chłopak wzrósł co najwyżej parę centymetrów, podczas gdy Akashi podrósł... Jak na niego naprawdę dużo... 10 centymetrów...
Po chwili spojrzał na czuprynę chłopaka. Ta sama fryzura co zawsze. "Zdecydowanie, nie zmienił się zbytnio przez ten rok", pomyślał i dotknął swojej grzywki. Z jednej strony cieszyło go, że zdążyła już odrosnąć, ale z drugiej była trochę wkurzająca, bo opadała mu na oczy i co chwila musiał ją poprawiać.
Po tak długim nie spotykaniu się trudno była zacząć jakikolwiek temat, a przynajmniej tak sądził Kuroko. Po dłuższej chwili ciszy wreszcie się odezwał.
-Tak właściwie co działo się u Ciebie przez ten rok?-zapytał patrząc lekko do góry tak by widzieć oczy chłopaka. Ostatnim razem gdy go widział wystarczyło, iż jego głowa będzie uniesiona normalnie, ponieważ różnica pomiędzy ich wzrostem nie była duża.
"Trochę minie zanim się do tego przyzwyczaję"-pomyślał.
- U mnie? Cóż... Nie działo się zbyt wiele... Tylko mój ojciec starał się znaleźć dziewczynę "godną mnie i rodziny Akashi"... - mówiąc to przewrócił oczami, po czym spojrzał na Kuroko, jednak zamiast zobaczyć wiecznie spokojną twarz, w oczach chłopaka ujrzał niepokój.
- T-Tetsuya...? - mruknął, nie kryjąc zdumienia.
Kuroko był w lekkim szoku. Jego rodzice chcieli by związał się z jakąś dziewczyną? Był to dla niego najgorszy możliwy scenariusz. Zwłaszcza przez jego uczucia... Gdy zobaczył zdziwienie na twarzy Akashiego od razu zaczął.
- Ja...To nic takiego. A ty jak zareagowałeś? -spytał chcąc wiedzieć czy drugiego chłopaka choć trochę interesowała propozycja znalezieni dla niego odpowiedniej partnerki.
 
- No... Jakby to ująć... Wolałbym sam sobie kogoś znaleźć, nie zważając na to, z jakiej rodziny ta osoba jest... - mówiąc to, naprawdę dziwnie się czuł. Przecież przy innych osobach wytłumaczenie tego szło mu łatwo, a teraz był przy swoim najlepszym przyjacielu z Teiko... Jakoś tak... Nie mógł z siebie tego wykrztusić. Zwykły przyjaciel, a on już czuł zmieszanie. Czy to normalne?Kuroko poczuł lekką ulgę choć i tak wiedział, że jego zauroczenie w Akashim jest bezsensowne. W końcu on traktuje go tylko jak zwykłego przyjaciela.
- Rozumiem to raczej dobry wybór -odparł niebieskowłosy już o wiele spokojniej. Nie miał zamiaru nic mówić o jego prawdziwych uczuciach. Rozpadnięcie się ich przyjaźni jest najgorszym czego by teraz chciał.

Akashi stał, nadal patrząc na Kuroko, jakby trawiąc to, co ten przed chwilą powiedział. W końcu oderwał od niego wzrok i rozejrzał się. W oddali zauważył zarys budki w której sprzedają lody.
- Może kupimy sobie jakieś lody? - spytał. Nie miał lepszego pomysłu, a nie będą przecież tak tu sterczeć i się nudzić... A tak to sobie przynajmniej coś dobrego zjedzą.
- Jasne czemu nie -odpowiedział Kuroko. Sądził, że może przy lodach rozmowa się rozluźni. Było niezręcznie. Ruszyli więc razem w stronę lodziarni. Podczas gdy szli żaden z nich się nie odzywał. Chłopak chciał to jak najszybciej przerwać jednak nie wiedział jak. Nidy nie przychodziły mu do głowy tematy rozmów. Westchnął więc cicho idąc dalej.
W końcu stanęli niedaleko budki. Akashi podszedł do niej i kupił sobie loda truskawkowego, po czym spojrzał na Kuroko. Ten odwrócił wzrok, po czym poszedł kupić loda dla siebie. Czerwonowłosy usiadł na ławce i przyglądał się ruchom chłopaka, który najwyraźniej poczuł jego wzrok na sobie, bo spojrzał w stronę Akashi'ego. Ten zaś poczuł dziwne kłucie na policzkach i szybko odwrócił głowę.
Po tym, jak Akashi się odwrócił drugi chłopak zamówił loda waniliowego. Gdy miał podejść do czerwonowłosego ujrzał w oddali wysoką osobę o dość długich, fioletowych włosach.
"Czyżby to był...Muraskibara?"-pomyślał. Człowiek o którym mowa widać, iż kierował się do budki z lodami...
"Jeśli kupi około sześciu lodów zamiast jednego będzie wiadomo, że to na pewno on."-zaśmiał się cicho Kuroko.
Fioletowooki kupił dwa rożki po 4 gałki lodów i podszedł do starych przyjaciół.
-Dawno się nie widzieliśmy - powiedział po przywitaniu się. Zjadł szybko lody i kupił dużego shake toffi
Akashi spojrzał na przyjaciela z gimnazjum. Nie umknęło jego uwadze, że nadal je tyle co kiedyś... A może nawet więcej.
- Atsushi... Wciąż się zastanawiam... Czy ty, zjadając tyle słodyczy, nie tyjesz? - nigdy nie odważył się o to zapytać Murasakibarę, bo myślał, że może się za to na niego wkurzyć. Wreszcie mu się udało.
 
- Hę? Sam nie wiem... - pomyślał że ta opowieść wystarczy.
- Jak tam u was? - prawie kończył pić shake - bo u mnie się dziwne rzeczy dzieją... Ludzie mi mówią że lubię koszykówkę... i mam dziwne sny, że jestem kotem... - powiedział po czym zabierał się po kupno następnego shake ale imperatorooki (xD) go zatrzymał.
- Lepiej, żebyś już nic nie jadł, bo pękniesz... - mruknął, z tyłu usłyszał stłumiony chichot. Odwrócił się i spojrzał na Błękitnowłosego, zakrywającego ręką usta. Uniósł brew.
- Co Cię tak śmieszy? - warknął, po czym podszedł do niego, gotowy pstryknąć go w ucho.
Chłopak nie mógł powstrzymać się od śmiechu co rzadko się zdarzało.
Tak jak się śmieje mogli ujrzeć tylko jego prawdziwi przyjaciele.
- Nic takiego - odpowiedział w końcu.
- Przypomniałem sobie coś śmiesznego... -powiedział próbując znaleźć sobie jakąś wymówkę.
Czerwonowłosy przez chwilę patrzył na niego z niedowierzaniem, aż w końcu machnął ręką i spojrzał na Murasia, który zdążył kupić już loda z trzema gałkami i shake'a.
- Atsushi, zaczynasz mnie irytować... - mruknął i podszedł do budki, kupił sobie shake i wrócił do chłopaków.
- A więc... Co macie zamiar teraz robić? Bo... Nudno tu trochę.
- A tak poza tym, Kurochin powiedziałeś już Akachinowi, że go-- - Ktoś zakrył mu ręką usto i okazało się że to Kuroko który stoi na ławce. Próbował się wyrwać ale zrobił się dziwnie słaby ale za to paznokcie miał trochę ostrzejsze.- Nie! Nic mu nie mów! -krzyknął chłopak co było do niego nie podobne. Kompletnie jednak zapomniał o tym, że Murasakibara wie o wszystkim od czasów kiedy Kuroko zakochał się w Akashim w Teiko.
- Nie mów mu tego teraz...Kiedyś mu powiem - powiedział już cisze.
Akashi wpatrywał się w nich z osłupieniem. Otworzył usta, żeby coś powiedzieć, ale nie wiedział co, więc zastygły w niemym "o". Powoli je zamknął, nadal patrząc na Kuroko i wyrywającego się Murasakibarę.
- ... Mam takie pytanie... - przerwał wreszcie szamotaninę. Chłopcy spojrzeli na niego, jak na nieproszonego gościa.
- ... "Czy powiedział mi, że mnie"... co? - uniósł brew. Kuroko przez chwilę wpatrywał się w niego, w końcu otworzył usta, by coś powiedzieć, ale Akashi dodał jeszcze:
- Tylko proszę mi tu nie kłamać - sięgnął do kieszeni, w której trzymał nożyczki... (xD)
Kuroko nie miał pojęcia co powiedzieć. "Jak zareaguje Akashi? W końcu to nie jest rzecz którą można od tak powiedzieć...", pomyślał. Czerwonowłosy czekał niecierpliwie na odpowiedź trzymając nożyczki. Jednak gdy tylko chłopak otwierał usta by powiedzieć mu o swoim zauroczeniu nie umiał wydusić z siebie ani słowa.
- Ja...Ten tego...Chodzi o to, że... -jąkał się próbując znaleźć jakąś wiarygodną wymówkę. Wtedy nagle Murasakibara wyrwał mu się. 
-No bo wiesz... no... - popatrzył się na obu - Kurochin tak jakby... etto... on się w tobie - ledwo to wydusił - zakochał - powiedział głosem tak cichym żeby usłyszeli go tylko niscy koledzy.

niedziela, 6 kwietnia 2014

Wstęp

   Powoli wyszedł z mieszkania, sprawdzając, czy dobrze zamknął za sobą drzwi. Rozejrzał się i ruszył w stronę parku. Tam czekała na niego osoba, której nie widział przez cały rok. Czerwonowłosy cieszył się, że znów mogą się spotkać.
***
   Drugi chłopak czekał na niego niecierpliwie. Wyjął więc z kieszeni swój telefon i zaczął pisać SMS'a:
"Akashi spóźniasz się. Kiedy w końcu przyjdziesz?"
Napisał i wysłał, jak najszybciej mógł siadając na ławce.

***
   W drodze do parku usłyszał ciche buczenie. Lekko zdziwiony, sięgnął do kieszeni i wyjął z niej swój telefon. Na widok SMS'a nie mógł się nie uśmiechnąć. Bawiło go, że ta osoba zawsze marudziła, że nie jest punktualny. Schował telefon i ruszył dalej.
Po kilku minutach marszu zobaczył wejście do parku. Lekko uchylił bramę i wszedł, rozglądając się. W końcu zobaczył go - z cieni drzew wyłoniła się sylwetka człowieka. Na jego widok uśmiechnął się szeroko.
- Witaj, Tetsuya - powiedział i podszedł do chłopaka.

Na początek

Blog założony z powodu nadmiaru weny xD Będą tu opowiadania stworzone przez pewną trójkę, a tak dokładnie przez Akashi'ego, Kuroko i Murasia. A więc... Miłego czytania~! ;D
Uwaga! Występuje Yaoi/Shounen Ai!