sobota, 17 maja 2014

Rozdział 4

Gdy Kuroko wyszedł z psem fioletowofuterkowy nagle zeskoczył z kanapy i wybiegł na dwór i przyłączył się do grupki tych samych kotów co wcześniej.
 Czerwonowłosy jako pierwszy zauważył nieobecność ich kompana/kota. Zaniepokojony pobiegł po Kuroko i spytał się go, czy widział gdzieś Murasakibarę. Niestety okazało się, że nie, więc szybko ubrali buty i wybiegli z domu.
Rozglądali się uważnie po okolicy, jednak na marne. Nigdy nie mogli znaleźć Murasia.-Myślisz, że coś mu się stało?-spytał zmartwiony. W końcu jako mały kotek ich przyjaciel był bezbronny. Spojrzał na niebo na którym zaczęły pojawiać się ciemne chmury. Niebieskowłosy postanowił jednak jedno: Nieważne czy będzie padało czy nie. Muszą jak najszybciej znaleźć Murasia! 
Akashi nie odpowiedział. Tak, Murasakibarze mogło się coś stać - co prawda to prawda - ale czuł, że gdyby to powiedział, mógłby zasmucić błękitnowłosego. Właśnie chciał podbiec do chłopaka, kiedy poczuł pustkę pod stopą. Zdążył spojrzeć w dół i zauważyć dziurę w chodniku, ale kiedy chciał się wesprzeć rękami, te odmówiły mu posłuszeństwa. Niebezpiecznie zbliżał się ku ziemi.
Chłopak spojrzał na swojego towarzysza. Tak naprawdę chciał go pospieszyć jednak zobaczył, że ten upada.
-Akashi!-krzyknął tylko szybko i złapał go za rękę przyciągając do siebie. W tym samym momencie z nieba zaczęły spadać krople deszczu, które szybko zmieniły się w ulewę moczące jego włosy i ubrania.

Akashi schował twarz w dłoniach, próbując się uspokoić. "Za każdym razem, kiedy ktoś się złapie, masz zamiar się rumienić?!", skarcił sam siebie w myślach. Po chwili poczuł, że rumieniec znika, więc oderwał dłonie od twarzy i spojrzał na Kuroko, który stał do niego tyłem. Czerwonowłosy dotknął swojej czupryny i dopiero teraz zauważył, że pada deszcz, a jego fryzura oklapła. 
- Emm... To co, szukamy dalej? - mruknął. Kuroko najwyraźniej go nie usłyszał, więc Akashi ściągnął mu kaptur i powtórzył to, co przed chwilą powiedział, tylko głośniej.
Czerwonowłosy wyrwał Kuroko z zamyślenia. 
-Tak chodźmy.-powiedział gdy już się uspokoił i znów założył kaptur.
-Lepiej żebyśmy szybko go znaleźli...-dodał patrząc na coraz ciemniejsze niebo. Spojrzał na Akashiego po czym ruszyli dalej. Szli w kompletnej ciszy, aż do momentu gdy ochlapał ich przejeżdżający przez kałuże samochód.
-My to mamy szczęście.-powiedział lekko śmiejąc się pomimo że był zły.
- Cóż... - zaczął czerwonowłosy, ale coś przykuło jego uwagę. Zauważył, że byli w tym samym miejscu, gdzie znaleźli Murasakibarę-kota. Żeby było jeszcze śmieszniej, niedaleko leżał jakiś chłopak. Akashi od razu go rozpoznał - między innymi przez kolor włosów. Złapał rękaw bluzy Kuroko i pobiegł w stronę nieprzytomnego chłopaka.
Kuroko wpatrywał się zdziwiony z fioletowowłosego.
"Oby to się już nie powtarzało." pomyślał. Po chwili Murasakibara obudził się.
-Muraś! Co się stało!?-zapytał może trochę głośniej niż chciał, ale jak najszybciej chciał wiedzieć o co w tym wszystkim chodzi.
-Nie wiem... ostatnie co pamiętam to jak byłem tu z kotami i tam stał posąg kota... - wskazał w miejsce gdzie jeszcze przed chwilą stał srebrno-złoty kot. Pomasował się po głowie i nagle wyczuł coś dziwnego. To były uszy. Uszy kota. Wziął telefon i przejrzał się w ekranie. Od razu sprawdził godzinę. Zdziwił się że było tak późno skoro jeszcze przed chwilą (a przynajmniej z tego co pamiętał) było przed południem.
- Czemu nagle zrobiło się tak późno? - spytał zdezorientowany.
-Nagle? Szukamy Cię chyba ponad godzinę. No, ale już nieważne. Najważniejsze jest to, że się znalazłeś.-stwierdził chłopak i uśmiechnął się. 
-To co...Chcecie iść znów do mnie?-spytał.
Czerwonowłosy pokręcił głową, po czym spojrzał na Kuroko.
- Tym razem najbliżej jest mój dom, więc pójdę do siebie. Może wstąpicie do mnie na chwilę? - powiedział.
-Jeśli nie masz nic przeciwko.-odpowiedział niebieskowłosy. Rzeczywiście cały przemoczony nie miał ochoty na długą podróż powrotną do swojego domu, podczas której zmoknął by jeszcze bardziej. Spojrzał na Murasakibarę oczekując odpowiedzi. W końcu bycie tylko i wyłącznie z Akashim w jego domu byłoby dość niezręczne, a przynajmniej tak sądził.
Gdy już byli w domu Akashiego (który oczywiście był 3 sekundy drogi od tajemnieczego miejsca przemiany xD) Fioletowowłosy zapytał co się działo od południa, a jak już wszystko usłyszał to znowu dotknął uszu (kota!!!!!) nie wiedząc co powiedzieć.
-Napra
wdę nie wiecie jak zmieniłem się.w kota? - zapytał wiadomo-kto - i czemu zostały mi kocie uszy? Nie żebym narzekał ale ludzie mogą na mnie dziwnie patrzeć - powiedział, po czym wyjął poki.
- A czemu nie został też ogon? Znaczy... emmm... - przestał bo zauważył że para się na niego dziwnie patrzy i ... rumieni.